Szukaj
  • Anna Romberg

O co chodzi z tym ratowaniem Ziemi?


Często słyszymy hasła: chroń przyrodę, szanuj środowisko, ratujmy planetę, globalne ocieplenie, topnieją lodowce, wymierają gatunki zwierząt, stop wypalaniu lasów w Amazonii, stop plastikowi w oceanach. A czy chodzi tu o Ziemię?


Problem w tym, że Ziemia doskonale poradzi sobie bez nas, my bez Ziemi - wyginiemy, i to szybciej i bardziej spektakularnie niż nam się wydaje.


Ile lat chcesz jeszcze żyć? 5, max 10? Nie masz dzieci lub nie interesuje Ciebie ich los? To wtedy spoko, rób to, co robisz i jak robisz do tej pory. Ale jeśli zamierzasz pożyć dłużej, albo chcesz aby kolejne pokolenia (w tym Twoje dzieci i wnuki) miały gdzie mieszkać, co jeść i pić, i mogły korzystać z dobrodziejstw rozwoju cywilizacyjnego, to musisz zadbać o środowisko, z myślą o swojej przyszłości i przyszłości swoich dzieci.

ZMIEŃ MYŚLENIE

Większość ludzi zachowuje się w obliczu katastrofy klimatycznej jak Ministerstwo Magii na wieść o powrocie Voldemorta, negują i oczerniają wszystkich, którzy mówią: to się dzieje, TERAZ. Musimy zacząć działać natychmiast, żeby uratować to, co jeszcze da się uratować. Negujemy to, ze strachu. Katastrofa klimatyczna to coś więcej niż susza, powódź czy wojna. Dla nas, którzy nie doświadczyli tego, jest to wręcz niewyobrażalne i przerażające. Dlatego od tego uciekamy. Chcielibyśmy, aby ktoś nam powiedział, albo nawet narzucił, co mamy robić, a czego nie. Bo póki mamy wybór, to odsuwamy go jak najdalej w przyszłość, bo może to się nie wydarzy, może ktoś wymyśli jakiś magiczny związek chemiczny, który pochłonie cały dwutlenek węgla albo bakterię, która przemieni plastik z powrotem w ropę naftową. Jeśli jest się chorym, to idzie się do lekarza i zaczyna leczenie. Zmiany klimatyczne to nie krótkie przeziębienie, które przejdzie samo, ale raczej nowotwór. Jeśli będziemy się zachowywać, jakby go nie było, to umrzemy. A przy odpowiednim leczeniu mamy szansę pożyć trochę dłużej.



Pamiętaj, że ograniczając plastik, kupując mniej, kupując lokalnie, wybierając ekologiczne zamienniki, rezygnując z podróży samochodem, z mięsa czy papierosów... nie robisz tego dla Ziemi, dla dzieci w Afryce, czy dla przyszłych pokoleń za 500 lat. Tylko dla siebie i dla swojej rodziny, teraz i w niedalekiej przyszłości.


I tu, w Polsce.

Jeśli stopnieją lodowce to pół Polski znajdzie się pod wodą. Zanim stopnieją wszystkie, trochę minie, ale wystarczy, aby poziom mórz i oceanów podniesie się o 7 metrów, by polskie wybrzeże znalazło się pod wodą. A co z wodą pitną? Polska ma małe zasoby wody pitnej, w tym roku w wakacje już zabrakło jej w kilku miastach (m. in. w Skierniewicach).


Często słyszę, że nasze pojedyncze działania nie maja znaczenia. Oczekujemy, że korporacje same zrezygnują ze swoich miliardowych zysków, politycy ze swoich sponsorów, a sami? Szkoda nam kilku minut, żeby posegregować śmieci, kilka złotych, żeby kupić droższy, ekologiczny lub wielorazowy zamiennik. Nie pojedziemy do Amazonii sadzić drzewa, ale możemy przestać kupować produkty, pod których uprawę te lasy się wypala (papierosy, olej palmowy, kokosowy, banany, avocado). Nie pojedziemy do Chin i Bangladeszu protestować przeciwko degradacji środowiska przez fabryki odzieży, ale możemy nie kupować tanich ubrań w sieciówkach. Nie pojedziemy do Afryki (wystarczy w sumie polskie wybrzeże) sprzątać plaże z plastiku, ale możemy przestać używać jednorazowych, plastikowych opakowań, słomek, butelek, widelców, patyczków higienicznych czy rzecz jasna: reklamówek, w tym zrywek! Nie chcesz kupować wielorazowych woreczków na zakupy? Nie musisz! Nawet lepiej, jak uszyjesz je sobie samemu ze starej firanki czy podkoszulka.


Spróbuj żyć w duchu idei zero waste. To nie jest takie trudne. A poczujesz się lepiej, w tym całym klimatycznym zamieszaniu. Pobierz darmowego ebooka: "Jak uratować świat? Poradnik zero waste">>>


Udostępnij, jeśli uważasz, że Twoi znajomi też powinni to przeczytać.


84 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie